• Jak urządzić mieszkanie w stylu Moniki Geller?

    Urządzaliście kiedyś mieszkanie wspólnie z partnerem, który ma całkowicie odmienny gust wnętrzarski od Waszego? Właśnie się do tego przymierzam i uroczyście Wam oświadczam, że to nielada wyzwanie. Ja mam babcino-eklektyczny styl Moniki Geller, natomiast mój Mysiu nowoczesno-praktyczny wprost z Terminatora, więc jak się domyślacie dyskusje na temat lodówki mogą trwać kilka godzin i nie zakończyć się sukcesem. Więc żeby dać upust swojej fantazji i podrzucić Wam (i Mysiowi) kilka inspiracji napisałam poradnik, o tym jak urządzić mieszkanie w stylu MONIKI GELLER z serialu PRZYJACIELE.

    Na pewno każdy z Was zna serial PRZYJACIELE, który jak żaden inny osiągnął status kultowego. Choć oficjalnie zakończył emisję prawie 15 lat temu, to jego powtórki przyciągają nowe pokolenia fanów. Większość odcinków odbywa się w mieszkaniu Moniki, które jest dziwaczne i przede wszystkim stare i jest jednym z najbardziej znanych apartamentów telewizyjnych wszechczasów.

    Monika mogła być pedantką pod względem okruchów i plam w jej mieszkaniu, ale estetyka wnętrza była zwariowana i niezorganizowana, co można dostrzec na każdym kroku, zaczynając od niedopasowanych krzeseł kuchennych po jaskrawo fioletową farbę na ścianach. Ten kiczowaty bałagan nie powstał bez powodu! Scenograf Greg Grande tworząc mieszkanie Moniki na planie PRZYJACIÓŁ chciał osiągnąć „zupełnie nowy eklektyczny styl, który jest kapryśny, niezobowiązujący i przywodzi na myśl pchli targ”. Kto z Was oglądał PRZYJACIÓŁ i marzył o tym, żeby mieć mieszkanie podobne do Moniki? Przyznajcie się, bo ja marzyłam i pokażę Wam, jak wprowadzić trochę jej stylu do swojego domu.

  • 4 PLANNERY, które pomogą Wam ogarnąć się w 2018 roku

    W 2018, jak co roku planuję uporządkować swoje życie. Dom, dziecko, studia pochłaniają niezmierzone pokłady mojej energii, a niebawem wrócę do pracy i wtedy na pewno bez pomocy się nie ogarnę. Znalazłam kilka POLSKICH plannerów stworzonych specjalnie dla kobiet i jestem nimi zachwycona. Długo zastanawiałam się, który wybrać, bo tak naprawdę chciałabym je wszystkie. Do najtańszych nie należą, ale są warte swojej ceny – piękne, solidne, funkcjonalne i bardzo pomocne. Na zdjęciu powyżej mój Happy Planner marki MADAMA, a poniżej lista propozycji.

  • DIY Doniczka z glinki

    Pomimo moich morderczych zdolności w stosunku do ROŚLIN, gromadzę ich w domu coraz większe ilości. Mam wielką nadzieję, że odczaruję ciążącą nade mną klątwę i kwiaty zaczną przy mnie pięknie rosnąć. Na chwilę obecną stwierdzam, że ten system nie działa, ale się nie poddaję. Dodatkowy problem, który sama stworzyłam to brak odpowiednich doniczek, bo jak żyć z brzydkimi doniczkami? Każda z Was wie, że tak się nie da. Nie satysfakcjonują mnie doniczki ze sklepów ogrodniczych, a ZARA HOME nie zaczęła ich jeszcze produkować, więc jestem w kropce. To znaczy byłam w kropce, bo jeśli nie mogę czegoś znaleźć, próbuję zrobić to sama. Poniżej umieściłam dla Was instrukcję, jak zrobić doniczkę z glinki modelarskiej. Na początek zrobiłam miniaturkę, ale jak mnie najdzie potrzeba, pokuszę się o większy format, ciekawe czy wyjdzie równie ciekawie.

  • Firanka, jako przeżytek XX wieku

    Kilka dni temu miałam nieprzyjemność prasowania i wieszania firanek. Nie pamiętam kiedy wcześniej zdarzyło mi się to samo. Prawdopodobnie jeszcze za czasów ubezwłasnowolnienia rodzicielskiego, czyli kiedy mama kazała myć okna. Z własnej woli nigdy tego nie zrobiłam. Wyznaję zasadę, że życie trzeba sobie ułatwiać i wszystko, co wymaga ode mnie dodatkowego nakładu (bezsensownej) pracy zostaje natychmiast wyeliminowane. Podążając tym tokiem myślenia powinnam pozbyć się faceta, ale on wyjątkowo mi się przydaje, więc na razie rachunek się wyrównuje ;)

    FIRANKI, jakie znamy obecnie, pojawiły się w naszych oknach na przełomie XIX i XX wieku. Służą, jako ozdoba i mają zapewniać względną prywatność. Według mnie są staroświeckie, odbierają naturalne światło dzienne i gromadzą kurz. W trakcie firankowych przemyśleń stworzyłam dla Was zbiór pięknych alternatyw dla tych zwiewnych dekoracji. Uwierzcie mi, że okna bez firan wyglądają naprawdę atrakcyjnie.

    1. KWIATY

    Banał, ale kwiaty w oknach bez firan (!) wyglądają nowocześnie. Można je połączyć z lampą stołową, wazonem albo postawić na skandynawski, naturalny minimalizm i skupić się wyłącznie na jednej doniczce efektownej rośliny.

  • Antysmogowe rośliny

    Słyszałyście o tym, że NASA prawie 30 lat temu opisała gatunki roślin, które oczyszczają powietrze? Mieszkając kilka lat w Krakowie, poczułam na własnych płucach, co to znaczy zanieczyszczone powietrze. Co do roślin, tak się składa, że wszystko co żywe i zielone zabijam powoli i skutecznie. Ratowałam się zatem oczyszczaczem powietrza ze specjalnymi filtrami. Wydałam na ten przyrząd ostatnie pieniądze, ale było warto – uporczywy, całoroczny kaszel minął. Teraz mieszkam pod Warszawą i podobno tutaj SMOG jest mniejszy (tak twierdzi aplikacja na moim telefonie), co nie zmienia faktu, że chciałabym mieć czyste powietrze chociaż w domu. Oprócz tego, że NASA wyposażyła mnie w ogrodniczą wiedzę, sam temat zrobił się modny. Podążając za trendami, z listą kosmicznie brzmiących nazw kwiatów, pojechałam do centrum ogrodniczego z misją odnalezienia idealnej oczyszczającej rośliny i z nadzieją, że tym razem niczego nie uśmiercę.

    Wybrałam się do OBI, a tam ATYSMOGOWE ROŚLINY. Podane na tacy!
    Moja skrupulatnie stworzona lista do niczego mi się nie przydała.